czwartek, 29 sierpnia 2013

Rozdział 6.



Sometimes you do not realize that the person you love is closer than you think ...

Zdenerwowany zacząłem iśc w ich stronę …

Nie  panowałem nad sobą. Jak ona mogła. Podszedłem i zacząłem wymierzac pierwszy cios.
-Proszę zostaw go Harry !-krzyczała, ale ja jej nie słuchałem, tak jak nikogo. Po trzecim uderzeniu upadł na ulice. 


*Oczami Rose*

Bałam się. Nie wiedziałam co robic. Jeszcze trochę, a on go zabije!
Chciałam podejść, ale Harry  robił takie zamachy, że mógł mnie uderzyc. Podeszłam z innej strony i schyliłam się nad leżącym chłopakiem. Matko co tu robic !?
-Harry proszę przestń ! Zabijesz go !-po tych słowach loczek przestał uderzac. Gdy spojrzałam na mojego kolegę nie mogłam wytrzymac i zaczęłam płakac. Wyglądał okropnie miał rozciętą wargę i podbite oko, z nosa sączyła się krew. Zabrałam Harrego jak najdalej tamtego miejsca. W jego oczach widziałam tylko złośc. 
Jeszcze trochę a miał by go na sumieniu.
-Przyznaj się ! Zdradziłaś mnie !-
-Nie wierzysz już mi .-chłopak oparł mnie o samochód a sam zbliżył swoje ciało do mojego. Z moich oczu popłynęły łzy. Był jeszcze zdenerwowany. Szybko oddychał. Zbliżył swoje usta do moich, a ja bez zastanowienia pocałowałam go.



Brakowało mi tego. Chłopak nie przedłużył pocałunku. Odsunął się ode mnie i podszedł do tylnych drzwi od samochodu. Wyciągnął z nich czerwone róże.
-Mam rozumiec, że to w ramach przeprosin ?-on tylko się uśmiechnął i wziął mnie na ręce. Zaczął całowac mnie po szyji. Ja się ciągle śmiałam. Chłopak otworzył drzwi od samochodu i włożył mnie do środka. Sam zajął miejsce kierowcy. Odjechaliśmy. 


*Oczami Belli*

*Godzina 20.00*

 Jak co wieczór na imprezie. Emily i Niall, An i Louis, a ja co ?

Nie liczę się już ? Nie doczekam się odpowiedzi. Mam już dośc wychodzę. Od tego alkoholu już mi się żygac chce !
Gdy wyszłam z klubu moje włosy rozwiał zimny wiatr.


No tak było dośc chłodno, a ja na sobie miałam krótkie spodenki i bluzkę z krótki rękawem. Tak ja mądra. Jak zwykle ni umiałam
dobrac stroju na imprezę. Jeszcze nie obyło się bez szpilek. Nogi mnie bolały. Zdjęłam je. Asfalt był zimny. No trudno przecierpie.
Gdy uszłam trochę drogi zauważyłam ławkę. Usiadłam. Podkuliłam nogi. Było mi zimno, a moje powieki stawały się coraz cięższe.
Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.


*Oczami Harrego*


Po  dzisiejszej aferze musiałem odreagowac. W klubie nic się nie działo, więc postanowiłem się przejść. Byłem wykończony tym wszystkim. Wyszedłem z klubu i skierowałem się w stronę parku. Uszedłem trochę gdy moja uwagę przykuła ławka, na której siedziała, albo raczej spała jakaś dziewczyna. Podszedłem tam. Ukucnąłem przy niej. To Bella. Szturchnąłem ja lekko w ramię. Nagle poczułem ból. Dziewczyna wstając uderzyła mnie głową w nos.
-Aaaał… -była lekko zamieszana i zaspana. Przetarła oczy.
-Ojej przepraszam .-złapałem ja za ręce. Były takie zimne.
-Nic nie szkodzi. Ty lepiej powiedz co ty tu robisz .-przejechałem spojrzeniem po całej długości jej ciała. Nie miała butów i była dosc letni ubrana jak na ta pogodę.
-No byłam na imprezie, ale nie miałam co tam robic więc postanowiłam pójść do domu, ale przysnęło mi się trochę .-zdjąłęm z siebie marynarkę i narzuciłem na nią. Cała była przemarznięta.
-Zawiozę cię do domu .-poszliśmy do samochodu. Po kilku chwilach byliśmy przed jej domem. Wysiadłem i pomogłem również jej wysiąść z samochodu.


*Oczami Belli*


Stanęliśmy w drzwiach.
-To dziękuję ci za wszystko .-nie wiem ile jeszcze razy on mnie uratuje. To takie dziwne poznałam go przypadkiem i miałam więcej nie spotkac, a tu proszę. Zdjęłam marynarkę i podałam mu ją.
-Nie zatrzymaj ja .-cofnął moje ręce.

Zaczął się zbliżac, a ja nie wiedząc co się dzieje zaczęłam się cofac aż oparłam się o ścianę. Chłopak zbliżył swoje ciało do mojego i powoli zbliżał swoje usta. Jedna ręka oparł się o ścianę, a drugą położył na moim policzku. Poczułam motyle w brzuch. Pierwszy raz od dawna. Zrobic to czy nie ? To pytanie mnie męczyło. Jednak uległam i nasze usta się zetknęły. 


Były takie ciepłe. Odwzajemniłam każdy pocałunek, a on go przedłużał.  Przeszliśmy do salonu. Położyłam się na kanapie. Ciągle mnie całował. Gdy dotarło do mnie co ja robię.
-Harry nie mogę .-odepchnęłam lekko chłopaka. Teraz oboje siedzieliśmy.
-To ja już pójdę .-wstał i skierował się w stronę wyjścia. Wstałam zaraz za nim i pobiegłam do niego. Loczek się odwrócił, a ja wskoczyłam w jego ramiona. Oplotłam go w pasie nogami.
-Zostań ze mną…-

--------------------------------------------------------------------------------
Jeeest ! Kolejny rozdział ! Przepraszam, że krótki. Teraz jadę do koleżanki na noc i nie będę mogła dodawc kolejnych rozdziałów.
Mam nadzieje, że wyszedł nie najgorszy. Proszę o komentarze :*
A i przepraszam za błędy ;)

wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział 5.



 Not all problems can be solved with pain ...


Coś mi się  chyba przywidziało. Czy to … Bella.

*Oczami Belli*
 
-O hej Rose .-
-Hej co ty tu robisz ?-i ujrzałam go. Tego chłopaka co mnie uratował ostatnim razem. Harrego.



Nic nie mówiłam o nim Rose, ale nie wiedziałam, że się spotykają. Dziewczyna szturchnięciem przywróciła mnie myślami do rzeczywistości. Nic nie mówiąc wskazałam palcem na chłopaka stojącego przy barze i zamawiającego drinki. Rose zrozumiała.
-Bella !-
-To cześc .-przytuliłam się z nią i poszłam do Maksa. On widziała łzy zbierające się w moich oczach. Musiałam coś wymyśleć, żeby wydostac się z tond jak najszybciej.
-Kto to był ?-ciekawski odezwał się pierwszy.
-Nie twoja sprawa .-
-Grzeczniej !-przyciągnął mnie do siebie za nadgarstek. Momentalnie pociekły mi łzy po policzku. Czułam na sobie spojrzenia wielu ludzi siedzących obok.
-Aałł… ! To boli !-spojrzałam w stronę mojej przyjaciółki i Harrego. Siedzieli no drugim końcu restauracji. Nie słyszeli i dobrze nie chciałam jej martwic. Zakłopotana usiadłam naprzeciwko Maksa. Nic się nie odzywałam, ale widział jego wzrok spoczywający na moich piersiach. Nie chcąc wywołac zamieszania siedziałam i nie mogłam nic zrobic, a do głowy przychodziły mi same debilne plany. Wreszcie mam najsensowniejszy jak mogłam w tej chwili wymyślec. Bałam się do czego on jest zdolny i co może tu zrobic.

Dobra do roboty. Wzięłam nuż pod stolik i z wielkim bólem zaczęłam rozcinac sobie rękę. 


W pewnej chwili upadł mi na podłogę. Podszedł kelner z jedzeniem i zauważył nuż. Spojrzał na mnie, a ja w tej chwili wyjęłam zakrwawioną rękę. Zaczęła się panika. Chłopak zabrał mnie na zaplecze. Na szczęście Maks został przy stoliku.
-Co ty sobie zrobiłaś dziewczyno .-głupio mi było, ale musiałam. Nie miałam innego pomysłu na plan ucieczki. Łzy cisnęły mi się do oczu aż w końcu nie wytrzymałam i pękłam.
-Spokojnie poboli i przestanie .-miałam ochotę mu powiedziec o co mi chodzi. Nie musiałam, ponieważ gdy spojrzał mi w oczy wiedział o co chodzi. –Pomogę ci .-gdy opatrzył rękę pociągnął mnie w stronę tylnych drzwi.
-Co mu powiesz ? On nie da ci spokoju .-
-Coś wymyślę .-
-Dziękuję .-przytuliłam chłopaka i wybiegłam. Biegłam jak najdalej tego miejsca. Strasznie się bałam. Dzisiaj o mało co mnie nie pobił. Już nie wiem co mam zrobic, żeby zmów czułc się  bezpiecznie. Wcześniej taki nie był, jeszcze trochę a bym się zakochała w tym dupku !
Dobiegłam do lasu. Nie wiedziałam gdzie jestem, ani co dalej robic. Usiadłam opierając się o drzewo. To już koniec. Schowałam twarz w ręce, ale tym razem nie płakałam. Usłyszałam czyjeś kroki. Tylko nie to gdzie ja się schowam. Przesunęłam się wokół drzewa. Raz, dwa, trzy! Biegłam ile sił w nogach, wymijając drzewa. W lesie robiło się coraz ciemniej, ale ja byłam na tyle zdesperowana i nie ustawałam w biegu. Ten ktoś się zbliżał, a ja byłam pewna, że to Maks. Aaaałł… Krzyczałam w duchu. Przewróciłam się o pienik. O nie on jest coraz bliżej. Wstałam jak najszybciej umiałam. No i nie potrzebnie, bo znów się wywaliłam. Tym razem chyba złamałam nogę. Leżałam. Nie miałam już siły biec. Słyszałam jego oddech. Gwałtownie się odwróciłam, by kopnąc go w krocze, ale w ostatniej chwili się zatrzymałam i mój cios padł na nogę Harrego ?
-Ooo… przepraszam, przepraszam !-chłopak się wzdrygnął. Było widac, że mój cios nie wiele go zabolał.
-Ty lepiej powiedz jak twoja noga .-strasznie mnie bolała. Był cały zdyszany. No nic dziwnego.
-Wszystko jest w porządku .-wstałam udając, że nic mi nie jest. –A ty nie z Rose ?-
-Nie ona zabrała się z An i kazała mi cie odwieźc do domu .-nie chciałam robic kłopaotu.
-Sama dała bym sobie radę .-
-Tak ? No to proszę .-i ruszył w stronę wyjścia z lasu. Kurde cholernie boli ta noga. Złapałam się drzewa i zaczęłam dosłownie przeskakiwac między nimi. Jak każdy z moich pomysłów kończy się źle tak ten musiał nieśc za sobą złe skutki. Poślizgnełam się na liściu i wpadłam w małą dziurkę między korzeniami. I oczywiście ten z przodu to usłyszał. Odwrócił się i jak mnie zobaczył zaczął się śmiac.
-Czego się śmiejesz !-łzy spływały mi po policzku z bólu, a on się ze mnie nabija.
-Daj pocałuję. Gdzie cie boli ?-podszedł do mnie i pomógł mi wstac.
-Wiesz obejdzie się bez tego .-
-Dasz radę iśc ?-
-No …-próbowałam postawic krok, ale jak to ja nie udolnie i gdyby jego tu nie było znowu siedziała bym  w tej dziurze.
-Taa… właśnie widzę .-złapał mnie jedną ręką pod kolana, a drugą podłożył pod moje plecy.
-Ej !...-
-No co zanim byś się ruszyła szliśmy by strasznie długo .-już się nie odezwałam. Miał racje gdyby nie on, mocowała bym w kotlince. Doszliśmy już do drogi, gdzie stał samochód chłopaka.
-Teraz do szpitala .-co tylko nie szpital. Ale musiałam, bo moja noga była chyba złamana.
Harry włożył mnie do samochodu i usiadł na miejscu kierowcy. –Co to za głupi pomysł ?
-Co o co ci chodzi ?-
-No z ta ręką ?-no tak. Ale co się czepiał przynajmniej mu uciekłam tak to nie wiem co by się ze mną działo.
-Nie mogłam nic innego wymślec .-chłopak odpalił samochód. Gdy ujechaliśmy trochę drogi odezwał się.
-A ten pocałunek …-
-Nie przejmuj się to było przez przypadek. Nie musisz się obawiac nie powiem jej .-nie chciałam zepsuc związku mojej przyjaciółki. Co prawda mało się znamy i może to dziwne, ale mam wrażenie jak byśmy się znały od przedszkola. Po 15 minutach dojechaliśmy pod szpital.
Chłopak pomógł mi wyjśc z samochodu i razem weszliśmy do środka.
-Dziękuję ci za wszystko .-podałam mu rękę.
-A ty co myślisz, że się mnie pozbędziesz ?-
-No dziękuję ci już nie musisz ze mną tu siedziec dam sobie rade .-
-Nie ma mowy wchodzę z tobą !-wziął mnie pod rękę i weszliśmy do gabinetu.
Po 20 minutach wyszliśmy. Długo trwało bo miałam prześwietlenie, ale na szczęście nie jest złamana tylko zwichnięta więc trochę w domu sobie posiedzę.
-Chodź odwiozę cie do domu .-
-Nie trzeba zamówię taksówkę .-spojrzał na mnie z groźną mina i już wiedziałam, że nie odpuści. –Dobrze .-wsiadłam i odjechaliśmy. Pod domem jeszcze raz podziękowałam i  weszłam do domu. A tu zaskakująca cisza.
-Już jestem .-nikogo nie ma, tylko dlaczego nie zadzwoniły. Weszłam do kuchni na blacie leżała karteczka :
 Ja nie wracam bo jestem u Nialla i zostaję na noc, a An jest u Louisa. Emily xx. ”.
No trudno, noc spędzę sama. Zaczął dzwonic telefon. Jack.
-Halo ?-
-Cześc .-
-Aaaa kompletnie zapomniałam o naszym spotkaniu ! Strasznie przepraszam !-
-Nic nie szkodzi. Mogę wpaśc teraz ?-
-Jasne czekam .-
Zdążyłam jeszcze garnąc trochę swój pokój. Utrudniała mi to trochę ta mi ta noga.
Zadzwonił dzwonek. Pobiegłam i otworzyłam drzwi.
-Hej proszę wejdź .-uśmiechnęłam się, a on odwzajemnił uśmiech. Przeszliśmy do salonu.
-Matko !!! Bella co ci jest ?!-
-Upadłam i zwichnęłam nogę .-
-A w rękę ?!-zaczęłam opowiadac mu o całej sytuacji z dzisiejszego dnia. On tylko uważnie słuchał. Właśnie z tego powodu go lubiłam. –Trochę człowieka niema a tu takie rzeczy się dzieją !-zaśmiałam się.
-Chcesz się czegoś napic ?-
-Tak .-poszłam zaparzyc herbaty i resztę wieczoru gadaliśmy i oglądaliśmy horror. Uwielbiam oglądac horrory, a zwłaszcza wtedy gdy mam się do kogo przytulic.
-Boisz się ?-
-Nie czego .-w tym momencie oczywiście musiało coś wyskoczyc w skutek czego podskoczyłam.
-Choc tu .-Jack wtulił mnie w siebie. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

*Oczami Harrego*
*Następny dzień rano*

Postanowiłem zrobic Rose niespodziankę i wynagrodzic jej wczorajszy dzień. To miał być dzień tylko dla nas, a wyszło jak wyszło. Ubrałem się i wsiadłem w samochód. Po drodze wstąpiłem po róże. Czerwona, bo takie lubi najbardziej. 
 



Chciałem ruszac, gdy zobaczyłem coś.
Zdenerwowany zacząłem iśc w ich stronę …


--------------------------------------------------------------------------------
Jeeeeej jest następny rozdział. Chcesz wiedziec co dalej skomentuj.
Twoje komentarze motywują :*

niedziela, 25 sierpnia 2013

Rozdział 4.


Enjoy every moment, because it passed and is just a pain, which can not cope ...


-Nic to tylko głupi zakład… Jak się wyśpi to ją odwiozę .-po tym rozłączyłem się. Wziąłem ja na ręce i zniosłem do mojej sypialni. Była strasznie lekka. Ja sam prześpię się na kanapie w salonie. Położyłem ja i przykryłem, wyszedłem przymykając drzwi.

*Oczami Belli*
Następny dzień rano 

Przetarłam oczy. Przez moment nie widziałam zbyt wiele, bo wszystko dookoła mnie wydawała się jakby za mgłą. Gdy odzyskałam panowanie nad wzrokiem nie wiedziałam gdzie ja jestem. To nie moja sypialnia. Ta jest dużo większa i ładniejsza. O czy jestem w innym świecie, bez Maksa i moich problemów ?
-Gdzie ja jestem ?-odezwałam się sama do siebie. Przynajmniej tak myślałam.
-U mnie w łóżku .-spojrzałam w kont pokoju, gdzie znajdował się biały fotel. Na nim siedział chłopak z burzą loków na głowie. To Harry jeśli się nie mylę.
-Ale czy my coś…-
-Nie spokojnie. Przywiozłem cie tu z tej imprezy wczoraj i zasnęłaś na kanapie w salonie. Nie chciałem cię już budzic .-w tej chwili przypomniał mi się wczorajszy dzień. Spojrzałam na telefon. Szejśc nieodebranych połączeń od dziewczyn i jedno od Jack’a.
-Jesteś głodna ?-on się jeszcze pyta ? Pożarłabym konia z kopytami.
-Nic chcę się narzycac .-wstałam i podeszłam do drzwi. –Dziękuję ci …-
-Ale naprawdę nie będziesz .-złapał mnie za nadgarstek i wstał z fotela .-I nie masz za co mi dziękować, zrobiłem to co trzeba było .-
-Dziękuje ci za wszystko ...-zeszłam na dół po schodach. Dziewczyny się pewnie strasznie martwią.
-To chociaż daj się podwieś do domu .-uśmiechnęłam się w jego stronę, na co on odwzajemnił uśmiech, ukazując rząd białych zębów.
-No dobrze .-chłopak ubrał buty i wyszedł. Ja zrobiłam to samo. Po chwili byliśmy już w drodze.
-Czemu na dyskotece mnie pocałowałaś ?-przerwał ciszę. Ale ja nie wiedziałam o co mu chodzi. Nie pamiętam, żebym w ogóle go poznała.
-Co ? Nie musiałeś mnie z kimś pomylic .-
-Nie pamiętam to byłaś ty .-
-Jesteś pewien ?-
-No tak .-przypomniało mi się tyle, ze wzięłam to świństwo, którego już miałam nie brac. Tylko pytanie czy się powstrzymam kolejnym razem. W prawdzie nie cpałam tak dużo, raz na jakiś czas się zdarzyło.
-Nie ważne zapomnij o tym . Wiesz byłam pijana i nie wiedziałam wtedy co robię .-już nic nie odpowiedział, bo podjechaliśmy już pod mój dom.
-To dziękuję .-zaczęłam odpinac pasy i zamierzałam otworzyc drzwi samochodowe, gdy loczek puknął mnie w ramie. –Słucham?-chłopak wskazał na swój policzek. Dobrze wiedziałam o co mu chodzi. –No dobrze… -pochyliłam się w jego stronę. Miałam już dac mu buziaka, gdy chłopak w tym czasie się odwrócił i nasze usta się zetknęły.Były takie ciepłe. Chciałam przedłużyc pocałunek, ale on się odsunął. 
 

Nie wiedziałam jak mam się zachowac, więc szybko wyszłam z samochodu i pobiegłam w stronę drzwi. Otworzyłam je i z trzaskiem zamknęłam. Zsunęłam się po drzwiach i usiadłam. Była dopiero 8.00. Dziewczyny na pewno spały. Zastanawiam się czy je obudziłam. Miałam nadzieję, że nie. Zdjęłam buty i po cichu weszłam po schodach do swojego pokoju. Wyjęłam z szafy czyste ciuchy i położyłam je na łóżku. Do pokoju z strasznym hałasem wpadła Emily i An. Przestraszyłam się ich i podskoczyłam do góry. Obie wskoczyły na mnie, w skutek czego upadłyśmy na łóżko.
-Ooo.. Matko jesteś !!-krzyknęła zdyszana An.
-Bałyśmy się o ciebie !-dodała Emily.
-Widzicie jestem cała i zdrowa .-wiedziałam, że nie uniknę tłumaczeń. No to usiadłam na łóżku i zaczęłam opowiadac wszystko od początku. Jak poznałam Maksa i Jack’a oraz o Harrym. Dziewczyny tez nie były bez winy An spotyka się z Louisem, to ten przyjaciel loczka. Natomiast Emily z Niallem. Gadałyśmy tak dobre dwie godziny. Potem poszłam się umyc i przebrac w czyste ciuchy, które przygotowałam wcześniej. Z wszystkim uporałam się do 12.00. Postanowiłam posprzątać pokój, co zajęło dwie godziny, ale było warto. Z reguły jestem bałaganiarą i zawsze mam straszny bałagan. An poznała jakieś dziewczyny na spotkaniu z swoim chłopakiem dzisiaj miały do nas przyjść o godzinie 16.30 więc został do sprzątnięcia jeszcze cały dół. Jednak przed tym chciałam trochę odpocząć. Położyłam się na łóżku. Przyszła wiadomośc. To Jack.
„-Kiedy się spotkamy ?-”
„-Nie wiem .-”
„-Możesz dzisiaj o 16.00 ?-”
„-Nie bardzo mamy z dziewczynami gości. :C –”
„-To jutro ?-”
„-Dobrze .-”
Zeszłam na dół, a o dziwo było wszystko sprzątnięte. Moje dziewczyny siedziały na górze, a ja weszłam w tym czasie do łazienki. Odświeżyłam się trochę i spięłam włosy w luźnego koka. Już 16.00 za chwilę powinny się pojawic. Usłyszałam jak Emily i An schodzą na dół, to oznacza, że już przyjechali goście. Jestem ciekawa kto to może być.
-Ooo… Cześc !-pisnęła An. –Proszę wejdźcie .-weszliśmy do salonu. –Dziewczyny poznajcie Rose i Valerie .-były piękne.
-Bella .-podeszłam do nich i się z nimi przytuliłam. To samo zrobiła Emily. Były bardzo miłe. Impreza się rozkręcała. Mogłyśmy rozmawiac o wszystkim. Jednak kiedyś przychodzi temat chłopaków. Valerie chodzi z Zaynem przyjacielem Louisa. My również pochwaliłyśmy się naszymi związkami, ale ja nie mówiłam wszystkiego. Bo co miałam się chwalic tym jak potraktował mnie Maks. Powiedziałam tylko o Jack’u, a o tamtymchciałam jak najszybciej zapomniec. Był jeszcze Harry, ale ja już go raczej nie spotkam. Rose była zamknieta. Naszej ”zabawie” towarzyszył też alkohol. Ja dużo nie piłam. Na szczęście nie byłam sama, bo razem z Rose nie piłyśmy. Miałyśmy takie cholerne szczęście, że wszystkie pozasypiały i zostałyśmy same.
-Mogę o coś zapytac ?-
-Jasne .-
-Czemu nie powiedziałaś prawdy jak mówiłyśmy o chłopakach ?-
-Skąd wiesz ?-
-Widac po twoich oczach, że masz z tym związane złe wspomnienia. -nie wiedziałam, że to aż tak widac, że jest coś źle. Z jakiś powodów ufałam jej i chciałam w tym momencie to z siebie wyrzucic.
-Poznałam takiego chłopaka, tak właściwie przez przypadek. Na początku był miły, ale potem wszystko się zmieniło. Nazywał mnie szmatą i krzyczał na mnie…-nie mogłam dokończyc, ponieważ to wszystko wracało. Te wspomnienia powodowały, że chciało mi się płakac. Rose gdy to zauważyła wtuliła mnie w siebie mocno, tak jakby wiedziała co ja czuję.

*Oczami Rose*

Obudziłam się wtulona w Belle. To co ta dziewczyna przeżyła było straszne. Dobrze ją rozumie miałam to samo. Wstałam tak by nie obudzic, żadnej z nich. Ubrałam buty i wyszłam na zewnątrz. Nie chciałam jeszcze iśc do domu, więc postanowiłam się przejśc na spacer po parku. Szłam jakieś 10 minut, aż doszłam do ławki, znajdującej się przy małym jeziorku. Usiadłam i włożyłam słuchawki do uszu. Była taka ładna pogoda. Podmuchy wiatru zarzucały moimi włosami we wszystkie strony. Nagle, ktoś zasłonił mi oczy dłońmi.
Automatycznie na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
-Harry .-dawno się z nim nie widziałam, bo ciągle imprezował z Louisem i Zaynem.
-Hej Kochanie .-usiadł obok mnie. Jego twarz zbliżyła się do mojej i nasze usta się zetknęły. Chłopak przedłużył pocałunek. Po kilku minutach odkleił się od mnie.
-Stęskniłem się .-pocałował mnie w głowę i wtulił w siebie. –Mam dla ciebie niespodziankę .-też się stęskniłam, za nim. Loczek  wstał i co mnie zdziwiło wziął mnie na ręce.


-Ej Harry przestań ludzie patrzą !-nie mogłam przestac się śmiac.
-Nie obchodzi mnie to .-doszedł do swojego samochodu i włożył mnie na siedzenie pasażera. Ruszyliśmy.
-Gdzie jedziemy ?-nic mi nie odpowiedział. Odwrócił się i cmoknął w moją stronę. Położył swoją rękę na moim udzie, a ja położyłam swoją dłoń na jego. Byłam taka szczęśliwa z nim.


Pół godziny potem byliśmy już na miejscu. Moim oczom ukazała się restauracja nad jeziorem. Chłopak wyszedł z samochodu. Ja zrobiłam to samo. Weszliśmy do środka.
Co ?! Coś mi się chyba przywidziało Czy to …


-------------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział :* Mam nadzieję, że nie wyszedł mi nie najgorszy.
Dziękuję za komentarze. Jutro postaram się dodac nowy rozdział.