piątek, 23 sierpnia 2013

Rozdział 2.



One decision can change your life...

Gdy podeszłam do okna nie wierzyłam własnym oczom … Wybiegłam na zewnątrz . Byłam strasznie wkurzona.
-Co ty tu robisz ?!-
-Czekam na ciebie .-
-Czego chcesz ?-w tym momencie myślałam że serce wyskoczy mi z piersi.
-Umówisz się ze mną ?-przerwał na chwile oddechu.-Jak ci się nie spodoba to dam ci spokój –nie wiedziałam o co mu chodzi. Raczej nie byłam zbyt atrakcyjną dziewczyną i rzadko kiedy interesował się mną jakiś chłopak. W sumie czemu nie, nie był brzydki. Mogę powiedziec, że był przystojny. Nie Bella ogarnij się nie możesz tak myślec ! Pokiwałam twierdząco głową i wsiadłam do jego samochodu. Chciałam mieć to wszystko jak najszybciej z głowy. Jechaliśmy w ciszy kiedy on położył swoją rękę na moim udzie zagryzł dolna wargę. Wkurzało mnie takie zachowanie. Spojrzałam się na niego i widziałam, że się uśmiecha. Odepchnęłam ją. Wtedy stanęliśmy na jakimś porcie.
Otworzył mi drzwi samochodu. Wysiadłam i wtedy poczułam spływającą mi po policzku łzę.
Nie wiedziałam dlaczego to była łza szczęścia . Muszę się uspokoic. Nie chce, się zakochac !
Poszliśmy na molo gdzie była przyszykowana kolacja. Było tu naprawdę ładnie.


 Byłam zaskoczona tym co dla mnie przyszykował.P chwili wyjął z bagażnika koszyk z jedzeniem i piciem.
-Czemu płaczesz ?-
-Trzymasz mnie tu wbrew mojej woli .-jego twarz posmutniała. Mi też zrobiło się smutno nie chciałam go urazic, ani okłamac. Nie mogłam dopuścic, go do myśli, że mi się tu podoba.
-Lepiej cię odwiozę do domu .-chciał odejść , ale złapałam go za nadgarstek .
-Maks ! Zaczekaj .-on się odwrócił , a ja delikatnie musnęłam jego wargi . Chłopak odwzajemnił każdy pocałunek . Usiadłam na barierce , on trzymając mnie za placy całował. To było dośc dziwne zachowanie z mojej strony. Nie dawno chciałam wrócic do domu.
 Z rozmyślań wyrwało mnie skrzypnięcie. Gdy dotarło do mnie sens moich myśli, zachwiałam się  i poczułam dotyk zimnej wody. Czułam jakby zimne kolce dotykały mnie z każdej strony. Zamknęłam oczy, bo myślałam, że to koniec. Że będę kolejna naiwną dziewczyną, która łudziła się, że ten chłopak coś do niej czuje i traktuje ją serio. Myślałam, że mnie tak zostawi. Jednak po chwili było już po wszystkim i leżałam na molo , a obok mnie mokry Maks .
-Dziękuje .-chłopak przekręcił się w moją stronę .-Myślałam, że mnie zostawisz .-on nic nie mówiąc zbliżył swoje ust do moich i lekko pocałował. Uśmiechnęłam się. Jego ust były takie ciepłe i delikatne. Wstał i podał mi rękę. Następnie podszedł do samochodu i wyciągnął z niego koc. Ponownie usiadł na molo, a ja zajęłam miejsce koło niego. Maks wtulił mnie w siebie. W jego objęciach było mi tak ciepło. Czułam się bezpieczna, a to uczucie nie towarzyszyło mi przez ostatnie kilka lat. Kiedy rodzina odwróciła się od mnie nikt tak czule mnie nie potraktował. Zastanawiam się czemu chłopak, który mnie uderzył  wyzwolił we mnie takie uczucia. Jakim cudem mam do niego takie zaufanie.

-Wracamy już ?-
-No dobrze .-chłopak pomógł mi wstac. Po chwili siedzieliśmy już w samochodzie.

* * *
Następny dzień 16.00

Dziś nie działo się nic szczególnego i miałam nadzieję, że tak zostanie do końca dnia.
-Bella !!-usłyszałam krzyki z dołu. Dziewczyny coś wymyśliły. Zwlokłam się z łóżka i zeszłam do nich.
-No co tam ?-
-Niall z Liamem zaprosili nas na imprezę dziś wieczorem .-wzięłam głęboki oddech. Nie chciało mi się iśc, ale widziałam jak Emily zależy. An było wszystko jedno.
-No dobrze. O której ?-
-Oj dziękuję Kocham Cię !-uradowana Emily przytuliła mnie. Wbiegła po schodach na górę. Pewnie już się szykuje. Jestem pewna, że między nią, a Niallem coś jest.
-O 20.00 .– dodała An. Niemiałam nic do stracenia. Poszłam do swojego pokoju i wyjęłam z szafy strój na dzisiejszy wieczór. Poszłam pod długi, ciepły prysznic. Po  godzinie wyszłam z łazienki. Ubrałam się w wcześniej przyszykowany strój.



Przeczesałam włosy i zrobiłam lekki makijaż. Na 19.30 byłam gotowa do wyjścia. Gdy zeszłam na dół dziewczyny wyglądały niesamowicie. Wszystkie posłałyśmy sobie po uśmiechu i wyszłyśmy. Na zewnątrz czekała już na nas taksówka. Wsiadłyśmy i po 10 minutach byłyśmy już na miejscu. Przed klubem była straszna kolejka.
-Cześc dziewczyny .-to Liam machał do nas, przeciskając się przez ludzi. Podeszłyśmy do niego.
-Cześc .-uśmiechnęłam się. Zastanawiam się co ja tu będę robic cała noc. No nic coś się wymyśli. Chłopak podszedł do ochroniarza i coś mu powiedział, na co ten nas wpuścił. Liam zaprowadził nas do stolika w rogu klubu. Niall już tam był.
-Zatańczysz ?-spytał nieśmialę Emily. Ona na odpowiedź pokiwał twierdząco głową i złapał jego rękę. Postanowiłam poszukac Liama, bo nigdzie go nie było. Tak z minuty na minutę straciłam go z oczu.
-An widziałaś może Liama ?-
-Niee…gdzeiś poszedł z jakimś gościem .-
-To chodź nie będziemy tu tak stac .-pociągnęłam dziewczynę za rękę. Przeszłyśmy na środek parkietu. Sama się sobie zdziwiłam, bo jeszcze nie zdążyłam wypic żadnego drinka. 


Po paru piosenkach zmęczyłyśmy się.
-Chodź pójdziemy się napic .-podeszłyśmy do baru .-Poproszę dwa drinki .-
Gdy tak siedziałyśmy podszedł do nas Liam. Wypiłyśmy ostatniego łyka drinków i poszłyśmy za chłopakiem w kąt klubu. Po paru minutach dołączyła do nas Emily z Niallem.
-Paczcie co mam .-wyjął z kieszeni prochy. Nie wiedziałam co zrobic. Zanim wyleciałyśmy obiecałyśmy sobie z tym skończyc, ale miałam straszna ochotę wziąśc. Chociażby ostatni raz.
Chyba jak raz wezmę to nic się nie stanie. Nie zastanawiając się długo wszyscy wzięliśmy. Zaczęła się zabawa. Emily oczywiście pobiegła gdzieś z Niallem, Liam se gdzieś poszedł i zostałyśmy my dwie. An i ja forever alnone. Nie czekajac na zaproszenie, wbiegłyśmy na środek parkietu i zaczęło nam odwalac. Nie wiele pamiętam z tamtej nocy. Tylko to, że podszedł do mnie jakiś chłopak.

*Oczami Harrego*

Jak co wieczór siedziałem z Louisem i Zaynem w klubie. Wiedziałem, że coś się stanie, bo Lou ma zawsze jakieś dziwne pomysły.
-Ej widzisz te dwie laski.-wskazywał palcem na dwie dziewczyny tańczące na samym środku parkietu. Wiedziałem ! Nie miałem za bardzo ochoty, ale jak ja zobaczyłem miałem ochotę tańczyc z nią cała noc.
-No co w związku z tym ?-
-Założę się, że ja szybciej poderwę tą w ciemnym brązie niż ty tom drugą.-o nie on lepszy ? Chyba w snach !
-No to zakład. Zayn jesteś świadkiem .-zacząłem się rozglądać.
-Nie no gdzie on znowu poszedł ?!-krzyknął Lou. Po nim można było się spodziewac. Zawsze wcześniej wychodził z imprezy. Szedł pewni do Valerie, Kochał ja i jak wieczór siedzi pewnie teraz u niej. Tylko jak my tego nie zauważyliśmy ?
-Louis, ale ja mam dziewczynę .-kocham moja Rose i nigdy bym jej nie zdradził. Ta dziewczyna tańcząca w niczym nie dorówna mojej Rose.
-Ale to tylko głupi zakład nic nie znaczący .-
-No w sumie czemu nie nic się nie stanie .-wstałem i razem z Louisem poszliśmy w stronę tych dziewczyn. Lou podszedł do tej laski i zaczął coś gadac jej do ucha miałem wrażenie, że coś jest nie tak, ale to nie moja sprawa. Wzruszyłem ramionami i poszedłem dalej.
-Hej śliczna. Co robisz tu sama ?-
-Nie jestem sama .-uśmiechnęła się. Miała taki śliczny uśmiech.


-Jestem z przyjaciółmi .-podeszła do mnie bliżej i zaczęła tańczyc. Na co mi nic innego nie pozostało jak też się ruszyc. Tańczyliśmy trochę, kiedy ona zbliżyła swoje usta do moich. Delikatnie je musnęła. Coś mi tu nie grało. To było zbyt proste. Miałem odwzajemnic pocałunek, gdy ktoś uderzył mnie w twarz. Odwróciłem się i  zobaczyłem jakiegoś blondyna celującego, kolejne uderzenie w moją stronę. Zaraz przy mnie pojawił się Louis. Podniosłem się i mu oddałem. Jednak on walnął mnie w twarz i wyszedł, zabieraqjac z sobą ta dziewczynę.
-Co jest ?-spytał nie dowierzający Lou.
-Nic .-
-No przecież widzę !-
-Mała sprzeczka. Ty lepiej mów jak ci poszło .-
-No mam jej numer. A tobie ?-nic nie odpowiedziałem. To była jakaś porażka. Ale coś mi w tej dziewczynie nie pasowało. Skoro miała chłopaka to czemu się tak zachowywała. Nie myślałem już o tym.
-I co teraz odpuścisz ?-
-Taa… po co mi ona. Mam Rose .-nie była mi potrzebna jakaś głupia dziewczyna z zakładu. Postanowiliśmy z chłopakami wrucic do domu. Miałem nadzieje, że już jej nie spotkam.

*Oczami Belli*

-Dziewczyno co ty kurwa robisz !-byłam tak oszołomiona tym co się stało, że nie wiedziałam co mam powiedziec.-Odpowiadaj!-myślała, że mnie uderzy. Trzymał rękę nad moją twarzą. Przestraszyłam się i zaczełam cicho płakac .-Zamknij mordę szmato !-Ruszyliśmy. Nie mogłam zrozumiec czemu tak mnie traktował. Co ja mu zrobiłam? Po kilku minutach byliśmy już przed moim domem. Byłam tak zmęczona, że nie miałam siły się ruszac. Chłopak wszoł mnie na ręce i zaniósł na górę. Strasznie mnie wszystko bolało. Jak bym to ja oberwał zamiast tego chłopaka. Maks rzucił nie na łóżko. Nie był delikatny. Nerwowo zdejmował ze mnie ubranie. Usłyszałam tylko trzaśnięcie drzwi. Nie pamiętałam co działo się przed tą bójką. I nie wiedziałam czemu tak się zachowywał. W tamtym momencie się go bałam. Raz był opiekuńczy, a teraz potraktował mnie jak zwykłą szmatę.

Zmęczona zamknęłam oczy. Podczas snu chciałam zapomniec o tych wszystkich złych, rzeczach, które mnie otaczały. Bałam się, że kogoś stracę. Że stracę osobę bliską mego sercu. Nie byłam pewna kto to taki, ale czułam, że niedługo się dowiem. Miłośc przychodzi w momencie w którym najmniej się spodziewasz. Możesz ja szybko stacic, lub zatrzymac. Zatrzymac jak najdłużej się da…
Zasnęłam…



----------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że wczoraj nie dodałam, ale internet mi się popsuł, ale dzisiaj postaram się dodac jeszcze 3 rozdział. I przepraszam jeszcze za błędy, nie miałam czasu, żeby wszystko sprawdzic. A i dziękuję za komentarze :** Mam nadzieje, że wam się spodoba.

 

2 komentarze: