czwartek, 29 sierpnia 2013

Rozdział 6.



Sometimes you do not realize that the person you love is closer than you think ...

Zdenerwowany zacząłem iśc w ich stronę …

Nie  panowałem nad sobą. Jak ona mogła. Podszedłem i zacząłem wymierzac pierwszy cios.
-Proszę zostaw go Harry !-krzyczała, ale ja jej nie słuchałem, tak jak nikogo. Po trzecim uderzeniu upadł na ulice. 


*Oczami Rose*

Bałam się. Nie wiedziałam co robic. Jeszcze trochę, a on go zabije!
Chciałam podejść, ale Harry  robił takie zamachy, że mógł mnie uderzyc. Podeszłam z innej strony i schyliłam się nad leżącym chłopakiem. Matko co tu robic !?
-Harry proszę przestń ! Zabijesz go !-po tych słowach loczek przestał uderzac. Gdy spojrzałam na mojego kolegę nie mogłam wytrzymac i zaczęłam płakac. Wyglądał okropnie miał rozciętą wargę i podbite oko, z nosa sączyła się krew. Zabrałam Harrego jak najdalej tamtego miejsca. W jego oczach widziałam tylko złośc. 
Jeszcze trochę a miał by go na sumieniu.
-Przyznaj się ! Zdradziłaś mnie !-
-Nie wierzysz już mi .-chłopak oparł mnie o samochód a sam zbliżył swoje ciało do mojego. Z moich oczu popłynęły łzy. Był jeszcze zdenerwowany. Szybko oddychał. Zbliżył swoje usta do moich, a ja bez zastanowienia pocałowałam go.



Brakowało mi tego. Chłopak nie przedłużył pocałunku. Odsunął się ode mnie i podszedł do tylnych drzwi od samochodu. Wyciągnął z nich czerwone róże.
-Mam rozumiec, że to w ramach przeprosin ?-on tylko się uśmiechnął i wziął mnie na ręce. Zaczął całowac mnie po szyji. Ja się ciągle śmiałam. Chłopak otworzył drzwi od samochodu i włożył mnie do środka. Sam zajął miejsce kierowcy. Odjechaliśmy. 


*Oczami Belli*

*Godzina 20.00*

 Jak co wieczór na imprezie. Emily i Niall, An i Louis, a ja co ?

Nie liczę się już ? Nie doczekam się odpowiedzi. Mam już dośc wychodzę. Od tego alkoholu już mi się żygac chce !
Gdy wyszłam z klubu moje włosy rozwiał zimny wiatr.


No tak było dośc chłodno, a ja na sobie miałam krótkie spodenki i bluzkę z krótki rękawem. Tak ja mądra. Jak zwykle ni umiałam
dobrac stroju na imprezę. Jeszcze nie obyło się bez szpilek. Nogi mnie bolały. Zdjęłam je. Asfalt był zimny. No trudno przecierpie.
Gdy uszłam trochę drogi zauważyłam ławkę. Usiadłam. Podkuliłam nogi. Było mi zimno, a moje powieki stawały się coraz cięższe.
Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.


*Oczami Harrego*


Po  dzisiejszej aferze musiałem odreagowac. W klubie nic się nie działo, więc postanowiłem się przejść. Byłem wykończony tym wszystkim. Wyszedłem z klubu i skierowałem się w stronę parku. Uszedłem trochę gdy moja uwagę przykuła ławka, na której siedziała, albo raczej spała jakaś dziewczyna. Podszedłem tam. Ukucnąłem przy niej. To Bella. Szturchnąłem ja lekko w ramię. Nagle poczułem ból. Dziewczyna wstając uderzyła mnie głową w nos.
-Aaaał… -była lekko zamieszana i zaspana. Przetarła oczy.
-Ojej przepraszam .-złapałem ja za ręce. Były takie zimne.
-Nic nie szkodzi. Ty lepiej powiedz co ty tu robisz .-przejechałem spojrzeniem po całej długości jej ciała. Nie miała butów i była dosc letni ubrana jak na ta pogodę.
-No byłam na imprezie, ale nie miałam co tam robic więc postanowiłam pójść do domu, ale przysnęło mi się trochę .-zdjąłęm z siebie marynarkę i narzuciłem na nią. Cała była przemarznięta.
-Zawiozę cię do domu .-poszliśmy do samochodu. Po kilku chwilach byliśmy przed jej domem. Wysiadłem i pomogłem również jej wysiąść z samochodu.


*Oczami Belli*


Stanęliśmy w drzwiach.
-To dziękuję ci za wszystko .-nie wiem ile jeszcze razy on mnie uratuje. To takie dziwne poznałam go przypadkiem i miałam więcej nie spotkac, a tu proszę. Zdjęłam marynarkę i podałam mu ją.
-Nie zatrzymaj ja .-cofnął moje ręce.

Zaczął się zbliżac, a ja nie wiedząc co się dzieje zaczęłam się cofac aż oparłam się o ścianę. Chłopak zbliżył swoje ciało do mojego i powoli zbliżał swoje usta. Jedna ręka oparł się o ścianę, a drugą położył na moim policzku. Poczułam motyle w brzuch. Pierwszy raz od dawna. Zrobic to czy nie ? To pytanie mnie męczyło. Jednak uległam i nasze usta się zetknęły. 


Były takie ciepłe. Odwzajemniłam każdy pocałunek, a on go przedłużał.  Przeszliśmy do salonu. Położyłam się na kanapie. Ciągle mnie całował. Gdy dotarło do mnie co ja robię.
-Harry nie mogę .-odepchnęłam lekko chłopaka. Teraz oboje siedzieliśmy.
-To ja już pójdę .-wstał i skierował się w stronę wyjścia. Wstałam zaraz za nim i pobiegłam do niego. Loczek się odwrócił, a ja wskoczyłam w jego ramiona. Oplotłam go w pasie nogami.
-Zostań ze mną…-

--------------------------------------------------------------------------------
Jeeest ! Kolejny rozdział ! Przepraszam, że krótki. Teraz jadę do koleżanki na noc i nie będę mogła dodawc kolejnych rozdziałów.
Mam nadzieje, że wyszedł nie najgorszy. Proszę o komentarze :*
A i przepraszam za błędy ;)

1 komentarz: