Happiness is short-lived. Do you keep them in long enough ...?
-Zostań ze mną …-chłopak w odpowiedzi pocałował mnie namiętnie. Gdy
skończył posłałam mu uśmiech, a on zaniósł mnie na górę po schodach i położył
na łóżku. Zbliżył swoje ciało do mojego
i delikatnie zaczął całowac moja szyję. Nagle pociłam lekki ucisk. Zrobił mi
malinkę. Po chwili dotknął swoimi ustami moich. Włożyłam ręce pod jego koszulkę
i zaczęłam jeździc po jego placach palcami. Zdjął moja bluzkę i to samo zrobił
z swoją. Nie przestawał mnie całowac. Potem powędrował też spodnie. Leżałam już
w samej bieliźnie. Myślałam tylko o tym…
***
Rano
Otworzyłam oczy i chciałam przekręcic się na drugą stronę. Jednak nie
mogłam, bo byłam wtulona w Harrego. Przekręciłam się lekko by go nie obudzic,
ale on już nie spał.
-Długo nie śpisz ?-
-Nie niedawno się obudziłem .-złapał moja rękę i zaczął po niej
jeździc swoimi palcami. Spojrzałam na niego. Nasze oczy się zetknęły. Naglę
przewrócił mnie pod siebie i namiętnie pocałował.- Ten dzień spędzimy razem
.-dał mi buziaka w głowę i wstał. Ja zrobiłam to samo. Podeszłam do szafy i
wyjęłam z niej czyste ubrania. Poszłam do łazienki odśwerzyc się. Wyszłam
zawinięta w ręcznik. Zdjęłam go i przebrałam się w czyste ubrania. Spojrzałam
na Harrego, który się uśmiechał przygryzając dolną wargę.
-No co ?!-
-Nic moja śliczna księżniczko .-zaczerwieniłam się, na co on podszedł
do mnie i pocałował mnie. Wziął mnie za rękę i razem zaszliśmy na dół do
kuchni. –Zjemy na mieście .-nie zdążyłam nic powiedziec, bo on pociągnął mnie
za rękę. Wyszliśmy na dwór. Zamknęłam dom i poszłam w stronę samochodu Harrego.
Coś miałam na duszy, ale nie wiedziałam co. Ruszyliśmy.
-A gdzie dokładnie jedziemy ?-chłopak odwrócił się w moja stronę i
się uśmiechnął. Położył swoją rękę na moim udzie, a ja położyłam na niej swoją.
Nie uzyskałam odpowiedzi. Jechaliśmy jakieś pół godziny. Dziwiło mnie że
dziewczyny jeszcze nie dzwoniły. Nie wróciły na noc. Pewnie są u chłopaków.
Dojechaliśmy. Loczek otworzył mnie drzwi i ruszyliśmy do restauracji.
Po pliczku spłynęła mi łza. Było tu pięknie.
-Czemu płaczesz .--Ze szczęścia Harry .-chłopak przytulił mnie i namiętnie pocałował. Restauracja mieściła się w porcie. Podeszliśmy do barierki otaczającej pomost. Przejechała wzrokiem po okolicy.
-Cieszę się, że ci się podoba kochanie .-w tej chwili nie mogłam być szczęśliwsza. Od tak dawna nie czułam tego uczucia, które mi dziś towarzyszyło. Chłopak posadził mnie na barierce, a ja musnęłam jego usta.
Za każdym razem on
odwzajemniał pocałunek. Zeszłam i stanęłam obok niego. Męczyło mnie pytanie co
dalej ?
-Kocham cię .-spojrzałam na niego. Nikt mi nigdy takich słów nie
mówił. Do moich oczu spłynęły łzy.-Też cię kocham .-zaczęliśmy się całowac nie świadomi tego co się zaraz stanie. Po chwili odkleiliśmy się od siebie. Katem oka zobaczyłam ją. Była cała zapłakana.
-Nigdy was nie zapomnę .-
-----------------------------------------------------------------------------
Skoczyła. Rzuciłam się w jej stronę.
-Nieee …-krzyczałam. Podbiegł do mnie Harry. Gdy to zobaczył nie
czekał na nic. Zdjął marynarkę i buty i rzucił się za dziewczyną. Zrobiła bym
to samo, ale w tej chwili byłabym tylko problemem. Wyjęłam telefon i wykręciłam
numer na pogotowie. Gdy skończyłam rozmawiac obejrzałam się za siebie. Stał tam
loczek z dziewczyną na rękach. Nie ruszała się. Jej głowa zwisała z rak
chłopaka. Usłyszałam karetkę. Byli już na miejscu i podbiegli do nas. Zabrali
ją. Czy to już koniec ?
Ona na to nie zasłużyła. To ja powinnam znaleźć się na jej miejscu.
Harry podał mi rękę i razem weszliśmy do samochodu. Ruszył. Jechał
naprawdę szybko, ale w tej sytuacji to było konieczne.
***
Strach i smutek, to dzisiaj mi towarzyszyło. Strasznie się martwiłam.
Na razie nie mogliśmy do niej wejść. Czekałam na korytarzu, a każda spędzona
tam godzina się okropnie dłużyła. Ciągle się trzęsłam i płakałam. Harry tulił
mnie do siebie. Gdyby nie moja głupota nic by jej się nie stało.
Wreszcie wyszedł lekarz. Podszedł do niego Harry i zaczęli rozmowę.
Bałam się, że to co usłyszę strasznie mną wstrząśnie.
-Co jest ?--Ona … Jej serce… -
-Co ?!-
-----------------------------------------------------------------------------
-Bella !-usłyszałam krzyk. Harry załapał mnie.
-Jest dobrze …-już się nie hamowałam. Zaczęłam ryczec jak małe dziecko. Nie zdając sobie sprawy. Miałam wrażenie, że jest przy mnie i mnie wspiera. Stałam na środku korytarza i wszyscy się na mnie patrzyli, ale mnie to nie obchodziło. Odeszła jedna z osób które mnie wspierały. Upadłam na kolana i schowałam twarz w rękach. Ból mnie rozwalał. Podszedł Harry i pozbierał mnie z tamta.
-Bella … Bella. Uspokuj się !-przestałam. –Zatrzymało się, ale… jest wszystko w porządku. –stanęłam ja wryta. Że co on powiedział? Nie umarła, a ja tu taki scenki odstawiam ? Ja kiedyś przez niego nerwy stracę ! Odetchnęłam dwa razy.
-Mogę ja zobaczyc ?-lekarz się chwile zastanawiał. Ale w końcu się zgodził. Weszłam do środka razem z Harrym. Podeszłam do jej łóżka. Leżała i patrzyła się w sufit. Odwróciła się w naszą stronę gdy usłyszał trzaśnięcie zamykających się drzwi.
-Nie chcę was znac ! Wyjdźcie z tond !!-
-Ale Rose to nie… -
-Wynocha !!-wybiegłam z płaczem. Biegłam przez ulicę nie zwracając uwagi na jadące samochody. Dobiegłam do parku. Dużo tam parków. Zwolniłam. To straszne zakochałam się w osobie z która byc nie mogę. Stanęłam przy moście. Chodziły mi po głowie dośc ciekawe myśli. Czemu te szczęśliwe chwile trwają tak krótko ? Czemu najbardziej ranię osoby mi najbliższe ? Miałam dośc siebie. Jestem POTWOREM ! Moje życie w jednej chwili, za jeden głupi błąd stało się koszmarem. Chcę z tym skończyc. Stanęłam na poręczy od mostu. Nic innego nie zostało. Skoczyc czy nie ?
Usłyszałam czyjś głos wołający mnie. Odwróciłam się szybko, ale
widziałam przez mgłę. To tylko chwila. Zemknęła mi się noga. Lecę…
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
jeśli chcesz się dowiedziec co dalej skomentuj ;) Twoje komentarze motywują. I przepraszam za błędy, ale nie miałam czasu ich sprawdzic.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz