niedziela, 25 sierpnia 2013

Rozdział 4.


Enjoy every moment, because it passed and is just a pain, which can not cope ...


-Nic to tylko głupi zakład… Jak się wyśpi to ją odwiozę .-po tym rozłączyłem się. Wziąłem ja na ręce i zniosłem do mojej sypialni. Była strasznie lekka. Ja sam prześpię się na kanapie w salonie. Położyłem ja i przykryłem, wyszedłem przymykając drzwi.

*Oczami Belli*
Następny dzień rano 

Przetarłam oczy. Przez moment nie widziałam zbyt wiele, bo wszystko dookoła mnie wydawała się jakby za mgłą. Gdy odzyskałam panowanie nad wzrokiem nie wiedziałam gdzie ja jestem. To nie moja sypialnia. Ta jest dużo większa i ładniejsza. O czy jestem w innym świecie, bez Maksa i moich problemów ?
-Gdzie ja jestem ?-odezwałam się sama do siebie. Przynajmniej tak myślałam.
-U mnie w łóżku .-spojrzałam w kont pokoju, gdzie znajdował się biały fotel. Na nim siedział chłopak z burzą loków na głowie. To Harry jeśli się nie mylę.
-Ale czy my coś…-
-Nie spokojnie. Przywiozłem cie tu z tej imprezy wczoraj i zasnęłaś na kanapie w salonie. Nie chciałem cię już budzic .-w tej chwili przypomniał mi się wczorajszy dzień. Spojrzałam na telefon. Szejśc nieodebranych połączeń od dziewczyn i jedno od Jack’a.
-Jesteś głodna ?-on się jeszcze pyta ? Pożarłabym konia z kopytami.
-Nic chcę się narzycac .-wstałam i podeszłam do drzwi. –Dziękuję ci …-
-Ale naprawdę nie będziesz .-złapał mnie za nadgarstek i wstał z fotela .-I nie masz za co mi dziękować, zrobiłem to co trzeba było .-
-Dziękuje ci za wszystko ...-zeszłam na dół po schodach. Dziewczyny się pewnie strasznie martwią.
-To chociaż daj się podwieś do domu .-uśmiechnęłam się w jego stronę, na co on odwzajemnił uśmiech, ukazując rząd białych zębów.
-No dobrze .-chłopak ubrał buty i wyszedł. Ja zrobiłam to samo. Po chwili byliśmy już w drodze.
-Czemu na dyskotece mnie pocałowałaś ?-przerwał ciszę. Ale ja nie wiedziałam o co mu chodzi. Nie pamiętam, żebym w ogóle go poznała.
-Co ? Nie musiałeś mnie z kimś pomylic .-
-Nie pamiętam to byłaś ty .-
-Jesteś pewien ?-
-No tak .-przypomniało mi się tyle, ze wzięłam to świństwo, którego już miałam nie brac. Tylko pytanie czy się powstrzymam kolejnym razem. W prawdzie nie cpałam tak dużo, raz na jakiś czas się zdarzyło.
-Nie ważne zapomnij o tym . Wiesz byłam pijana i nie wiedziałam wtedy co robię .-już nic nie odpowiedział, bo podjechaliśmy już pod mój dom.
-To dziękuję .-zaczęłam odpinac pasy i zamierzałam otworzyc drzwi samochodowe, gdy loczek puknął mnie w ramie. –Słucham?-chłopak wskazał na swój policzek. Dobrze wiedziałam o co mu chodzi. –No dobrze… -pochyliłam się w jego stronę. Miałam już dac mu buziaka, gdy chłopak w tym czasie się odwrócił i nasze usta się zetknęły.Były takie ciepłe. Chciałam przedłużyc pocałunek, ale on się odsunął. 
 

Nie wiedziałam jak mam się zachowac, więc szybko wyszłam z samochodu i pobiegłam w stronę drzwi. Otworzyłam je i z trzaskiem zamknęłam. Zsunęłam się po drzwiach i usiadłam. Była dopiero 8.00. Dziewczyny na pewno spały. Zastanawiam się czy je obudziłam. Miałam nadzieję, że nie. Zdjęłam buty i po cichu weszłam po schodach do swojego pokoju. Wyjęłam z szafy czyste ciuchy i położyłam je na łóżku. Do pokoju z strasznym hałasem wpadła Emily i An. Przestraszyłam się ich i podskoczyłam do góry. Obie wskoczyły na mnie, w skutek czego upadłyśmy na łóżko.
-Ooo.. Matko jesteś !!-krzyknęła zdyszana An.
-Bałyśmy się o ciebie !-dodała Emily.
-Widzicie jestem cała i zdrowa .-wiedziałam, że nie uniknę tłumaczeń. No to usiadłam na łóżku i zaczęłam opowiadac wszystko od początku. Jak poznałam Maksa i Jack’a oraz o Harrym. Dziewczyny tez nie były bez winy An spotyka się z Louisem, to ten przyjaciel loczka. Natomiast Emily z Niallem. Gadałyśmy tak dobre dwie godziny. Potem poszłam się umyc i przebrac w czyste ciuchy, które przygotowałam wcześniej. Z wszystkim uporałam się do 12.00. Postanowiłam posprzątać pokój, co zajęło dwie godziny, ale było warto. Z reguły jestem bałaganiarą i zawsze mam straszny bałagan. An poznała jakieś dziewczyny na spotkaniu z swoim chłopakiem dzisiaj miały do nas przyjść o godzinie 16.30 więc został do sprzątnięcia jeszcze cały dół. Jednak przed tym chciałam trochę odpocząć. Położyłam się na łóżku. Przyszła wiadomośc. To Jack.
„-Kiedy się spotkamy ?-”
„-Nie wiem .-”
„-Możesz dzisiaj o 16.00 ?-”
„-Nie bardzo mamy z dziewczynami gości. :C –”
„-To jutro ?-”
„-Dobrze .-”
Zeszłam na dół, a o dziwo było wszystko sprzątnięte. Moje dziewczyny siedziały na górze, a ja weszłam w tym czasie do łazienki. Odświeżyłam się trochę i spięłam włosy w luźnego koka. Już 16.00 za chwilę powinny się pojawic. Usłyszałam jak Emily i An schodzą na dół, to oznacza, że już przyjechali goście. Jestem ciekawa kto to może być.
-Ooo… Cześc !-pisnęła An. –Proszę wejdźcie .-weszliśmy do salonu. –Dziewczyny poznajcie Rose i Valerie .-były piękne.
-Bella .-podeszłam do nich i się z nimi przytuliłam. To samo zrobiła Emily. Były bardzo miłe. Impreza się rozkręcała. Mogłyśmy rozmawiac o wszystkim. Jednak kiedyś przychodzi temat chłopaków. Valerie chodzi z Zaynem przyjacielem Louisa. My również pochwaliłyśmy się naszymi związkami, ale ja nie mówiłam wszystkiego. Bo co miałam się chwalic tym jak potraktował mnie Maks. Powiedziałam tylko o Jack’u, a o tamtymchciałam jak najszybciej zapomniec. Był jeszcze Harry, ale ja już go raczej nie spotkam. Rose była zamknieta. Naszej ”zabawie” towarzyszył też alkohol. Ja dużo nie piłam. Na szczęście nie byłam sama, bo razem z Rose nie piłyśmy. Miałyśmy takie cholerne szczęście, że wszystkie pozasypiały i zostałyśmy same.
-Mogę o coś zapytac ?-
-Jasne .-
-Czemu nie powiedziałaś prawdy jak mówiłyśmy o chłopakach ?-
-Skąd wiesz ?-
-Widac po twoich oczach, że masz z tym związane złe wspomnienia. -nie wiedziałam, że to aż tak widac, że jest coś źle. Z jakiś powodów ufałam jej i chciałam w tym momencie to z siebie wyrzucic.
-Poznałam takiego chłopaka, tak właściwie przez przypadek. Na początku był miły, ale potem wszystko się zmieniło. Nazywał mnie szmatą i krzyczał na mnie…-nie mogłam dokończyc, ponieważ to wszystko wracało. Te wspomnienia powodowały, że chciało mi się płakac. Rose gdy to zauważyła wtuliła mnie w siebie mocno, tak jakby wiedziała co ja czuję.

*Oczami Rose*

Obudziłam się wtulona w Belle. To co ta dziewczyna przeżyła było straszne. Dobrze ją rozumie miałam to samo. Wstałam tak by nie obudzic, żadnej z nich. Ubrałam buty i wyszłam na zewnątrz. Nie chciałam jeszcze iśc do domu, więc postanowiłam się przejśc na spacer po parku. Szłam jakieś 10 minut, aż doszłam do ławki, znajdującej się przy małym jeziorku. Usiadłam i włożyłam słuchawki do uszu. Była taka ładna pogoda. Podmuchy wiatru zarzucały moimi włosami we wszystkie strony. Nagle, ktoś zasłonił mi oczy dłońmi.
Automatycznie na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
-Harry .-dawno się z nim nie widziałam, bo ciągle imprezował z Louisem i Zaynem.
-Hej Kochanie .-usiadł obok mnie. Jego twarz zbliżyła się do mojej i nasze usta się zetknęły. Chłopak przedłużył pocałunek. Po kilku minutach odkleił się od mnie.
-Stęskniłem się .-pocałował mnie w głowę i wtulił w siebie. –Mam dla ciebie niespodziankę .-też się stęskniłam, za nim. Loczek  wstał i co mnie zdziwiło wziął mnie na ręce.


-Ej Harry przestań ludzie patrzą !-nie mogłam przestac się śmiac.
-Nie obchodzi mnie to .-doszedł do swojego samochodu i włożył mnie na siedzenie pasażera. Ruszyliśmy.
-Gdzie jedziemy ?-nic mi nie odpowiedział. Odwrócił się i cmoknął w moją stronę. Położył swoją rękę na moim udzie, a ja położyłam swoją dłoń na jego. Byłam taka szczęśliwa z nim.


Pół godziny potem byliśmy już na miejscu. Moim oczom ukazała się restauracja nad jeziorem. Chłopak wyszedł z samochodu. Ja zrobiłam to samo. Weszliśmy do środka.
Co ?! Coś mi się chyba przywidziało Czy to …


-------------------------------------------------------------------------------
Kolejny rozdział :* Mam nadzieję, że nie wyszedł mi nie najgorszy.
Dziękuję za komentarze. Jutro postaram się dodac nowy rozdział. 

2 komentarze: