środa, 21 sierpnia 2013

Rozdział 1.

Leave me alone, I want to live in peace...



-Dziewczyny idę się przejść .-wyszłam na dwór i zaczęłam iśc w stronę parku. Usiadłam sobie na ławce i rozejrzałam się w około. Moja uwagę przykuła grupka chłopców patrzących się na mnie. Jeden z nich zaczął iśc w moja stronę. Miał blond włosy i był dośc wysoki. Przestraszyłam się i postanowiłam wrócic do dziewczyn. Wstałam i szybkim krokiem szłam w stronę klubu, do moich przyjaciółek. Nagle poczułam czyjąś rękę na moim ramieniu. Wiedziałam , że to ten chłopak, więc delikatnie się odwróciłam. Niespodziewanie zobaczyłam jego pięśc lądująca na mojej twarzy. Upadłam. Nie wiedziałam co się dzieje. Wszystko było za mgłą , ale nie dałam z wygraną próbowałam uciec. Jednak on był silniejszy.  Zaprowadził mnie w ślepą uliczkę. Wiedziałam co się szykuje. Momentalnie łzy popłynęły mi do oczu. Bałam się co ze mną będzie. Ku mojemu zdziwieniu chłopak mnie puścił. Ucieszyłam się , myśląc , że mam szanse na ucieczkę. Zaczęłam się nerwowo rozglądac i układac w głowie plan ucieczki. No i wymyśliłam. Musiałam to zrobic tak dyskretnie, by żaden z jego kolegów nas nie usłyszał. Nie czekając chwili dłużej zaczęłam go realizowac. Walnęłam chłopaka w krocze i zaczęłam szybko uciekac, ale niestety utrudniały mi to szpilki. 




Stanęłam i ściągnęłam buty z stup. I obejrzałam się za siebie. Zaczęłam biec dalej. Nie długo bo w okolicy parku zmęczyłam się i musiałam odpocząc. Zdenerwowana i cała zapłakana usiadłam na ławce. 




Nie było sensu uciekac i tak mnie nie gonił. Przynajmniej tak mi się wydawało. Do tego doszły obawy co na to Emily i An. Nie mogłam się im tak pokazac. Miałam tylko nadzieje, że ten koszmar się skończy i wszystko będzie jak dawniej. Skuliłam się i zaczęłam płakac. Nie zwracając uwagi na nic zamknęłam oczy i próbowałam się uspokoic. Po chwili ktoś złapał mnie za rękę.
-Spokojnie nie bój się mnie .-podniosłam głowę i ujrzałam tego samego chłopaka co mnie uderzył .-Jestem Maks .-wyciągnął do mnie rękę. Odtrąciłam ją.
-Ciebie coś boli .-krzyknęłam w złosci .-Ty mnie uderzyłaś, a potem co ?! Chciałeś zgwałcic !-coraz więcej łez napłynęło mi do oczu.
-Ja nie, ale oni tak .-powiedział i wskazał na grupkę chłopaków, tych samych, od których wcześniej przyszedł.
-Ty jesteś jakiś popieprzony  ! Zostaw mnie !-wstałam i biegiem ruszyłam do klubu.

Mam nadzieje, że go już nigdy nie zobaczę. Po drodze słyszałam ich głośne śmiechy, ale nie odwracałam się. Kiedy byłam pod klubem dziewczyny akurat wyszły. Wślizgnęłam się tylnym wejściem. Poszłam do łazienki, by ogrnąc się trochę. To co zobaczyłam było okropne. Cała rozmazana stałam na zimnej posadzce, bez butów w obdartych rajstopach. No trudno założyłam szpilki umyłam twarz i poprawiłam makijaż. Zadzwonił mój telefon to Emily.
-Już idę do was .-rozłączyłam się i wyszłam przed klub. Przytuliłam się do moich Kochanych przyjaciółek. Cieszyłam się, że w takich chwilach mam je.
-Gdzie byłaś ?-wiedziałam, że o to zapytają. Wywróciłam oczami.
-A na spacerze, a potem musiałam jeszcze wstąpic do łazienki.-nie mogłam powiedziec im prawdy, bo robiły by wielkie zamieszanie, a przecież nic złego się nie stało.

Ruszyłyśmy w stronę naszego domu. Nie odzywałam się do dziewczyn. Dziwiłam się, że tak łatwo dopuściły. Nic dziwnego, bo podczas drogi Emily się ciągle śmiała nie zwracając uwagi gdzie idzie , aż wreszcie upadła.
-Przepraszam nie zauważyłem cie .-powiedział nieznajomy chłopak o blond włosach. Za nim stał dośc wysoki szatyn .-Niall .-podał Emily rękę by mogła wstac. Szczerze na dziś miałam dośc towarzystwa chłopaków, ale ci wydawali się mili.
-Emily .-spojrzała mu w oczy i się lekko uśmiechnęła. Chłopak odwzajemnił uśmiech. Szturchnęłam ją w ramie, by i nas przedstawiła. Dziewczyna otrząsnęła się .-To Bella i An .-wskazała na nas palcem, a ja posłałam im ciepły uśmiech.
-To mój przyjaciel Liam .-chłopak na te słowa podszedł do nas bliżej.
-Co takie ślicznotki robią tutaj same o tej godzinie .-nie dziwiło mnie to pytanie. Była 2 w nocy. Zaśmiałam się.
-A wy ?-
-Wracamy z imprezy .-Naill spojrzał na Emily.
-My również .-dodała An .-Musimy już isc .-
-Spotkamy się jeszcze .-spytał Liam .
-Czemu nie .-pomachałam im i pociągnęłam za sobą Emily i An.
-Podobasz mu się .-
-Wcale nie !-
-A kto przez cały czas się na ciebie patrzył ? Poza tym on tobie też się chyba podoba .-
-Nie i koniec tematu !.-ona jak zawsze uparta na swoim. Resztę drogi przeszłyśmy nie odzywając się. Emily nie schodził uśmiech z twarzy, a ja jak najszybciej chciałam zapomniec co działo się tej nocy.




* * *

Następnego dnia 9.00


Obudziły mnie dziewczyny, skacząc po moim łóżku i krzycząc, że dziś moja kolej na zakupy. Ubrałam się i wyszłam do sklepu. Po drodze zauważyłam jakiegoś chłopaka idącego za mną. Jedna nie zwróciłam uwagi i weszłam do sklepu.

Po dziesięciu minutach zakupy były zrobione. Wyszłam ze sklepu, patrząc na rachunek, gdy nagle upadłam.
-Przepraszam nie zauważyłem cię .-powiedziała ten sam chłopak który wczoraj mnie uderzył. Serio ? Czy to jakiś kiepski, żart. Podał mi rękę i pomógł wstac. Moje zakupy były wszędzie porozrzucane. Zabrałam się za zbieranie ich. Chłopak mi pomógł. Chciałam się gnąc po pomarańczę, gdy nasze ręce zderzyły się. Nic nie mówiłam, jednak on przerwał tą niezręczną ciszę.
-Jednak znowu cię spotkałem .-uśmiechnął się. Miał takie białe śliczne zęby. Nie Bella ogarnij się. Przecież on ci wczoraj uderzył. Krzyczało moje sumienie. Wszystkie zakupy były pozbierane, a mi nie pozostało nic innego jak podziękować i sobie pujśc.
-No więc dziękuję za pomoc w pozbieraniu zakupów .-
-Nie ma za co. W końcu to ja cię popchnąłem .-
-Taaa… To cześc .-zaczęłam iśc w kierunku mojego domu.
-Czekaj ! Nie wiem jak masz na imię !-krzyknął za mną. Nie chciałam zaczynac dnia z popsutym humorem. Miałam tylko nadzieje, że nie szedł za mną.


-Co tak długo !-krzyknęła Emily.
-Już myślałyśmy, że nie przyjdziesz .-dodałam An. Nie ma to jak martwic się o jedzenie bardziej niż o bezpieczeństwo przyjaciółki. Zjadłyśmy śniadanie i poszłyśmy oglądac telewizje , gdy usłyszałam głos przychodzącej wiadomości.
„-Spotkasz się ze mną ?-”
„-Kto pisze ?-”
„-Maks .-”
„-Skąd masz mój numer ?!-”
„-Mam swoje sposoby .-”
„-A co jeśli nie zechce .-”
„-Prędzej , czy później  i tak się ze mną umówisz .-”

Dalej nie chciało mi się odpisywc. A , żeby było tego mało to dziewczyny się przyczepiły z kim ja tak pisałam. Liczyłam, ze spędzę resztę dnia w spokoju.
-Kocham was, ale wole o tym nie rozmawiac .-poszłam na górę pod prysznic, przebrałam się w luźne ciuchy. Gdy podeszłam do okna nie wierzyłam własnym oczom …

--------------------------------------------------------------------------------------------
No na reszcie pierwszy rozdział ! Mam nadzieję, że wam się spodoba.
Komentarze mile widziane ;*




3 komentarze: